Dlaczego drażnią mnie słowa pasja i motywacja?

Od jakiegoś czasu wkurzały mnie wszelkie artykuły i posty na temat rozwoju osobistego, znalezienia swojej pasji, planowania i tym podobne. Jest tego w sieci straszne zagęszczenie. Wszędzie to samo:  gadki motywacyjne, odkrywanie swojego ja i zarządzanie czasem. Zastanawiałam się nawet po co ludzie za to płacą takie pieniądze, czytają te książki – wszystkie o tym samym – nie zasypiając nad nimi. Dla mnie zwykłe pranie mózgu. W każdej sekcie mówią ” jesteś ważny, możesz wszystko!!!!!”. Ale ja zawsze byłam z innej epoki, nigdy nie nadążałam za modą, w żadnej dziedzinie 🙂

I tak sobie teraz myślę, jak mam Wam napisać o tym, że znalazłam coś swojego, co mnie odpręża i pozwala się zresetować? Że niby odnalazłam swoją PASJĘ?? Haha jakiś żart. Bo ja jej wcale nie szukałam. Ona mnie znalazła – pasja jedna 🙂

Skąd mi się wzięło to całe tańczenie?

Od ponad roku co piątek wycierałam krzesełka pod salą, w której Smerfetka stawiała pierwsze kroki w balecie i hop hopie. Gdybym mogła – siedziałabym i 3 dni w tygodniu – wiem jak jej na tym zależy, jak bardzo kocha tańczyć. Na pokazie i turnieju patrzyłam na nią i inne dzieci, w różnym wieku. Przejęci, szczęśliwi, dumni – rodzice zresztą tak samo. Wszędzie błyski fleszy, relacje na fb i selfi z trenerem. To jest pasja, ale nie ta wyszukana na siłę, na pokaz.

grupa Smerfetki Hip-Hop
Grupa Smerfetki hip hop
Baletnice - grupa Smerfetki
Smerfetka i jej baletnice

Od września tego roku Dziobak podjął decyzję, że też chce tańczyć. Ucieszyłam się. Że nie piłka nożna czy karate – tylko taniec. Przez pierwsze tygodnie wysiadywałam pod salą taneczną więc też w czwartki. Potem przestałam – Dziobak jest w grupie ze starszymi dziewczynami – jedyny facet. Jeszcze nie docenia tego potencjału, ale już stwierdził, że trochę siara jak tylko jego mama siedzi pod salą.

Dziobak i jego taneczna grupa
Dziobak i jego tancerki

Szefostwo Adeemu – szkoły tańca Dziobaków – zapraszało rodziców na zajęcia dla dorosłych. Do wyboru jest co tydzień zumba, salsa solo, yoga, tańce towarzyskie i tango dla par i hip-hop 31+. Jakoś nigdy tych zaproszeń nie brałam do siebie. Poszłabym na zumbe – chodziłam kiedyś i czasem tańczę na x-boxie – ale w ten dzień pracuje popołudniu. To samo z salsą – niespełnione marzenie moje – ale niestety nie ma szans. Zostawał tylko hip-hop. W piątki zaraz po zajęciach Smerfetki.

Ale że ja? Na hip hop? HAHAHA!!

I wiecie co? Ja poszłam na te zajęcia. Po co? Bo to rodzaj tańca. Bo taniec to moje niespełnione marzenie. Bo chciałam mieć coś swojego, sprawdzić się, zobaczyć czy dam radę. Nie dałam. Byłam załamana. Że mi się wszystko miesza. Nie umiem nauczyć się kroków, Rozgrzewka mnie pokonała a po zajęciach miałam ochotę wyjść na czworakach.

Czy wróciłam na następne zajęcia?

Wróciłam. I dopiero przeżyłam szok. Te zajęcia prowadziła prawdziwa instruktorka hip-hopu – Nyna. Na poprzednich zastępował ją tata – tancerz bardziej towarzyski. Wtedy dopiero nie nadążałam, nie znałam kroków, choreografii, nie umiałam wykonać większości ćwiczeń. Inni umieli, bawili się tym tańcem. Ja nie.

Czemu wróciłam? Czemu cały czas wracam?

Bo mi się chce to robić. Bo poznaje swoje ograniczenia. Bo są tam fajni ludzie – a ludzi mi brakuje bardzo w tych stronach. Bo mam poczucie, że coś dla siebie robię. Bo dzieci są ze mnie dumne, że tańczę. Bo mamy wspólną pasję. Bo pierwszy raz w życiu wystąpiłam na scenie. Tak! Tańcząc z moją grupą „Adeem Super Star” 3 choreografie. Na scenie Miejskiego Ośrodka Kultury. Po 3 miesiącach nauki. Fakt, że byłam pewnie najsłabszym ogniwem tej grupy ale zatańczyliśmy razem. I byliśmy z siebie dumni. Nasza instruktorka też 🙂

Adeem Super Star
Adeem Super Star
Adeem Super Star
Adeem Super Star
Adeem Super Star
Adeem Super Star

Bo najważniejsze to dobrze się bawić i nie spinać.

Wiecie kto chodzi na te zajęcia? Szaleńcy? Niepełnieni raperzy? O nie 🙂 Zwykli ludzie po 30 – stce, po 40 – stce i po 50 -tce. Pracujący w różnych zawodach, mający różną sytuację rodzinną i  zdrowotną , trochę bardziej wyluzowani, z większym dystansem do siebie.  Zapatrzeni w naszą panią trener, która mając te swoje ledwie 20 lat – daje nam czasem mega wycisk i motywuje do dalszej walki. Może kiedyś uda się zrealizować jej szalony pomysł występu na mistrzostwach.

Mam kryzysy i są takie momenty, że mam ochotę więcej nie wracać. Nie lubię rozgrzewki bo nie daje rady fizycznie, nie lubię luster w tej sali – patrzenie na siebie cały czas doprowadza mnie do ciężkiej depresji. Nie lubię tego, że nie pamiętam choreografii.  Ale lubię to, że mam swój czas, swoje zajęcie.

Dlaczego warto do Adeemu?

Szkoła tańca, do której chodzimy jest firmą rodzinną, nasza trenerka jest córką właścicieli a jej rodzice są w naszym zespole hip hopowym. Sami prowadzą zajęcia z tańca towarzyskiego i salsy oraz uczą nowożeńców choreografii na ich pierwszy taniec. Większość dorosłych uczestników zajęć, czuje się tam jak w domu. Wspólnie wylany pot jednak łączy 🙂

A gdybyście chcieli kiedyś przyjść na imprezę, która zaczyna się polonezem i belgijką, na której nauczycie podstawowych kroków rumby, salsy czy tanga i bez względu na to czy przyjdziecie z partnerem, przyjaciółką czy całkiem sami – jest spora szansa, że nie zejdziecie z parkietu od początku do końca. Zamiast kaca po imprezie – zakwasy murowane. Takie zabawy tylko tam i tylko z Adeemem.

Pochwale się Wam, że hip hop to nie wszystko 🙂 zaliczyłam również zajęcia z baletu dla dorosłych.  Powiem Wam szok – ja – na balecie. Lepiej sobie tego nie wyobrażajcie haha. Dziadek do orzechów w moim wydaniu – haha – brakowało mi tylko spódniczki tiulowej. Za to zakwasy miałam po tym w takich miejscach….. powiedziałabym strategicznych. Rozciąganie pierwszorzędne, utrzymanie sylwetki, gracja i panowanie nad ciałem – balet na to najlepszy. Dlatego na ferie już się zapisałam na warsztaty z baletu i jazzu.

Cóż, chyba jednak jest to wpis o pasji i motywacji – bo motywacja pojawiła się gdy odkryłam, że to jest jakby moja pasja.