Od zawsze ostatnie dwa tygodnie roku to dla mnie czas pełen wrażeń, emocji, kolorów, zapachów. Przygotowania do świąt, wigilia, urodziny, sylwester. Przez wiele lat to były cudowne chwile, kojarzące się z ciepłem, rodziną, najbliższymi przyjaciółmi. Dzień urodzin był co roku wstępem do zabawy sylwestrowej. Często w bardzo podobnym gronie, na domówce bawiliśmy się następnego dnia.

Nigdy nie było wigilijnych kolacji na 20 osób, sylwestrów w sali balowej, urodzin w klubie. Była mama z tatą, przyjaciele, koleżanki. Z czasem koleżanki zaczęły przychodzić z chłopakami, narzeczonymi, mężami. Zawsze było wesoło. Dorosłe życie niestety wykruszyło towarzystwo Zostali najbliżsi, ci którzy nie wyjechali .

Były też lata kiedy miałam ochotę przespać ten świąteczny czas. Koszmarne święta w rok przed rozwodem i co najmniej dwa lata po śmierci Bartka i Mamy. Te najtrudniejsze  świeta  usiłowałam przetrwać w pracy. Nie cieszyło nic, bolały nawet reklamy w tv. Dwa lata temu T. porwał nas do Karpacza. Było inaczej ale przynajmniej nic nie budziło wspomnień.


Teraz życie wygląda zupełnie inaczej.

Od 4 lat jestem oderwana od tamtego życia. To nowe, jest ustabilizowane i spokojne. Niestety w tym dniu, co roku, czuje jak wiele straciłam. Jak bardzo jestem tu obca. To co na co dzień udaje się wyprzeć, zapomnieć – 30 grudnia dopada z ogromną siłą. Tu nikt nie przyjdzie, tu się obchodzi imieniny. Bliscy są daleko – niektórzy zadzwonią, inni napiszą. Innym facebook przypomni, że to dziś.  Niestety ja jestem emocjonalną gęsią. I tak chodzę całym dzień z mokrymi oczami. Dostałam najpiękniejsze laurki od dzieci i torta, o którego Tomasz musiał się bardzo nagimnastykować dziś. Cudowne życzenia z daleka i bliska.

Wystarał się Tomasz o niego dziś bardzo 🙂

Ja wiem, że to jestem wydziczona i aspołeczna nie pomaga w aklimatyzacji, ale nie sądziłam, że po 4 latach bycia tutaj nadal będę czuć się tak bardzo sama.

Jutro sylwester – jaki będzie?

W domu z dziećmi i T. Chwileczkę… czy nie tak spędziłam cały ostatni tydzień? Oczywiście.  Niestety nie ma tu blisko W. – która zawsze jest  gotowa na domówkę. Taką z dziećmi , kiedy nie trzeba kombinować , po prostu bawimy się razem z nimi aż nie padną. Niech będzie. Wielkie bale nie dla mnie. Ten stres „w co się ubrać” dobijałby mnie od listopada hihi.

Jedna „przyjaciółka” zawsze jest blisko…

I tak przesiedziałam w domu, zmuszając się do rozczesywania włosów raz dziennie, ponad tydzień.  Czy odpoczęłam od pracy – na pewno.  Łapie się na tym, że znowu coraz trudniej zmusić się do wyjścia z domu.  Wypad do sklepu pod blokiem staje się wydarzeniem dnia. Znajome objawy? Aż za bardzo. Samo to, że wróciłam tutaj żeby marudzić – daje do myślenia. Czy nowy rok zacznie się walką o każdy dzień?

wraca zawsze

Obiecałam sobie, że jutro zrobie podsumowanie starego roku i może skuszę się na jakieś noworoczne postanowienia. Wy jakieś robicie?  Czy ten rok był dla Was dobry, czy może marzycie o tym by rozpocząć już nowy? Jutro bal, domówka czy sylwester z Polsatem?  Dajcie znać! Buziaki kochani!