Ewka! Co nic nie piszesz?

Usłyszałam parę razy w ostatnich dniach takie pytanie i uświadomiłam sobie, jak dawno mnie tu nie było. Straciłam wenę, moc twórczą i chęci do pisania. Bo krytyka mnie demotywuje i zupełnie podcina skrzydła. I wiecie co? To Wy sprawiliście, że zaczęły odrastać. Dziękuję. Za to, że jesteście, że się martwiliście, że pytacie co u nas. I właśnie o tym Wam napiszę dziś. Nie będzie mądralińskich felietonów ani tekstów po SEO. Będzie zwykła, szara codzienność.

Żyjemy głównie szkołą Dziobaków i naszymi zawodowymi sprawami.

A w tych tematach, jak u wielu z Was, wzloty i upadki, czasem jak na karuzeli, zazwyczaj niemałe tsunami. Smerfetka uczy się za siebie i za brata. Bo brat się uczy tylko jak stoję przy nim z pasem i drę się na czym świat stoi.

Młoda została wytypowana przez panią do konkursu recytatorskiego. Oczywiście poprosiła mnie, żebym napisała dla niej wierszyk. Matka – dumna jak paw – wierszyk napisała. A co! Smerfetka, nawet nie wiem kiedy, nauczyła się go na pamięć, chociaż trochę przesadziłam z długością.  Na konkurs młoda poszła wystrojona i wystraszona. Niestety, nie udało się zająć miejsca na podium. Ja sobie tłumaczyłam to tym, że wszystkie miejsca na podium zgarneły dzieci z Id więc konkurs ustawiony 😀 😀 . Smerfetce było trochę przykro, ale raczej się nie podda i będzie jeszcze chciała brać udział w konkursach. Oczywiście ja się zamartwiam, że to przez jej wadę wymowy, która pomimo podcięcia języka i jej wrodzonego słowotoku nie cofa się wcale.

Dziobak nie bierze udziału w konkursach bo do szkoły za kare każe mu chodzić. Jeszcze nigdy nie marzyłam o wakacjach tak bardzo jak w tym roku. 4 klasa to jest dla niego jakieś totalne nieporozumienie. Wszystko by pewnie szło dobrze, bo inteligencję syn ma wysoką według mądrych testów ale niestety tumiwisizm, lenistwo i kompletny brak koncentracji na szkole przeskoczyły dawno wszelkie skale. Ja pamiętam o zadaniach, lekturach, testach i sprawdzianach – on zdziwiony, że skąd ja o tym wiem.  Nauka historii, polskiego i przyrody to droga przez mękę. Angielski i matematykę zostawiam fachowcom – bo przy ich nauce dochodziło do scen gorszących. Dziękuje niebiosom za wujka matematyka, dzięki niemu bankructwo nam nie grozi.

Samodzielność!

Od jakiegoś czasu niezmiernie cieszy mnie ich samodzielność, Dziobak sam podróżuje po mieście rowerem – na zajęcia z kółka rowerowego – autobusem – do wujka na korepetycje. Sam zostaje w domu, kiedy muszę gdzieś wyjść, Smerfetka chętnie chodzi sama do sklepu pod blokiem i też już coraz więcej rzeczy chce robić samodzielnie. Wiem, że nie jest to do końca aprobowane przez babcię i dziadka – oni najchętniej wyręczaliby ich we wszystkim do późnej starości. Mnie rodzice wychowywali do samodzielności bardzo szybko, pomimo tego, że jestem jedynaczką. Klucz na szyi, codzienne obowiązki, odgrzewanie obiadu – tak wtedy żyłam -chociaż do dziadków ze strony taty miałam bliżej ze szkoły niż do domu. Wyszło mi na dobre i Dziobakom też wyjdzie. I tak za bardzo kwoczę nad nimi w szkolnych sprawach.

I ciągle się martwię. Wy też tak macie?

Martwię się, że Dziobak nie daje rady w szkole a ja nie potrafię mu pomóc, że nie mam kiedy chodzić ze Smerfetką do logopedy. Obwiniam się, że nie chodzą do dentysty bo ja ciągle się z nimi mjam a jak jestem w domu to mamy dużo innych zajęć. Jestem zła na siebie, że siedzą całe weekendy na podwórku poza moją kontrolą, a jak siedzą w domu to nie da się ich odciągnąć od telefonu i komputera. Jak gonie Dziobaka do lekcji to mam wyrzuty sumienia, że ciągle krzyczę, jak nie gonie, to że za mało czasu poświęcam jego szkole. Jak nie mam posprzątane i wyprasowane to się wkurzam, że syf, jak sprzątam i prasuje to czuje, że powinniśmy gdzieś wyjść razem. spędzić razem czas. Kołowrotek i wieczne wyrzuty sumienia i poczucie, że czegoś nie zrobiłam, niedopilnowałam, że znowu dałam ciała.

Praca, dom i tańce.

Tyle u mnie. W pracy mam etap zmęczenia materiału, wypalenia zawodowego i dosyć kontaktu z ludźmi. W domu ciągle mam wrażenie, że jeszcze powinnam zrobić co najmniej dwie rzeczy naraz i nie potrafię odpoczywać. Pisanie bloga i czytanie książek urastają do rangi grzechu bo gary nie pomyte i obiadu nie ma. Na treningach przygotowujemy się do turnieju – też nie mam się czym pochwalić niestety. Miałam poprawić formę chociaż trochę, żeby nie osłabiać grupy aż tak bardzo. I co… mój organizm jakby zastrajkował od nadmiaru wysiłku. A teraz ciężko wrócić na siłownie. I kolejne wyrzuty sumienia i kolejne poczucie, że znowu nie dałam rady.

Ciężki miesiąc.

Jest kwiecień. 6 rocznica ślubu i 4 rocznica śmierci. To chyba dobija i rozwala, chociaż bardziej podświadomie niż w poprzednich latach. Babcia fatalnie znosi te dni, do tego stopnia, że dopadła ją choroba, która wystraszyła nas bardzo. Niby wiosna i żyć się chce bardziej ale tak ciężko na sercu. Może któraś wiosna przyjdzie i nie sprawi takiego psychicznego rozstroju tylko pozwoli cieszyć się słońcem.

Niedzielnie – spacerowo.

W ramach spędzania czasu razem i nie siedzenia w domu  poszliśmy w niedzielę na spacer. Normalni ludzie pakują się w auto i jadą gdzieś. Krokusy fotografować czy coś. My z braku auta, wzięliśmy psa, kota i dwie hulajnogi i poszliśmy przed siebie na najbliższą górkę. Powiem Wam, że zabieranie kota na spacery to wyjątkowo durny pomysł. Już to wiem. My natomiast zrelaksowaliśmy się bardzo, trochę się zmęczyliśmy, zwiedziliśmy ten kawałek NS którego jeszcze nie zwiedzałam i wypiliśmy po shake”u w KFC. Fajnie było 🙂

 

Smerfetka z koleżanką - wyścigi na hulajnogach
Smerfetka z koleżanką – wyścigi na hulajnogach
Nie chce jeździć na rowerze - to dostała hulajnoge.
Nie chce jeździć na rowerze – to dostała hulajnoge.
I kto tu kogo prowadzi? Baśka Dafnę - o dziwo :)
I kto tu kogo prowadzi? Baśka Dafnę – o dziwo 🙂
Czyż nie wygląda jak sam Prezes :D
Czyż nie wygląda jak sam Prezes 😀
Dziewczyny pozują.
Dziewczyny pozują.
Z moim przystojniakiem.
Z moim przystojniakiem.
Oni pierwsi zdobyli szczyt!
Oni pierwsi zdobyli szczyt!
Dafne wypatruje reszty stada :)
Dafne wypatruje reszty stada 🙂
Barbara zwiedza nowe tereny.
Barbara zwiedza nowe tereny.
Baśka ma dosyć, Smerfetka w swoim żywiole.
Baśka ma dosyć, Smerfetka w swoim żywiole.
Piękny widok i nasz blok widać z daleka.
Piękny widok i nasz blok widać z daleka.
Trochę wiosny.
Trochę wiosny.
Cywilizacja :) obiecany shake.
Cywilizacja 🙂 obiecany shake.
Stadko w komplecie.
Stadko w komplecie.