Ona nauczyła mnie świata

Każdy ma w swoim życiu kogoś bez kogo nie wyobraża sobie swojego świata. Mój świat jest już całkiem inny bez M. Ja też jestem całkiem inna.
M. uczyła mnie świata a jej świat był dobry, wrażliwy na innego człowieka, zwierzę, piękno. bo ona taka była. Masa złych doświadczeń, trudne dzieciństwo i bardzo wcześnie rozpoczęte dorosłe i samodzielne życie nie zabiły w niej wrażliwości.
Miałyśmy w życiu często pod górkę, M. potrafiła sama wpędzać się w kłopoty. Bywały chwile gdy płakałyśmy obie, żeby za chwile śmiać się przez łzy. W każdej sytuacji potrafiła znaleźć jakiś pozytyw, choćby najbardziej absurdalny.
Nauczyła mnie że ważne jest żeby się uczyć, ale nie kazaniami i rozliczaniem z ocen. Sama poszła na studia gdy ja byłam w liceum. Zrobiła licencjat, magisterium i studia podyplomowe. W pewnym momencie życie studiowałyśmy razem. Pomagała pisać prace wielu znajomym. Miała dryg do pisania i poważnych tekstów i opowiadań. A jej śmieszne rymowanki na każdą okazję zamawiane były nawet przez całkiem obcych ludzi.

Była wzorem….

Potrafiła też malować, to była jej nie do końca spełniona pasja. Tego talentu jej zazdrościłam, ja zatrzymałam się na etapie głowonogów. Dzięki M. z plastyki czasem dostawałam ocenę lepszą niż 3 a na studiach pedagogicznych przygotowywała mi pomoce dydaktyczne.
Dzięki niej potrafię dać zastrzyk kotu, psu i sobie, odebrać poród kota jeżeli pojawiają się komplikację, rozpoznać problem zdrowotny u wszelkich zwierząt domowych i nie przejść obojętnie obok cierpienia.

Nigdy nie oceniała moich wyborów

Dała mi całą Siebie, kochała bezwarunkowo, wspierała w najtrudniejszych chwilach. Nie zawsze się zgadzałyśmy. Ale wiedziałam, że jak już Ona jest na mnie zła to naprawdę przegięłam.
Nie byłam trudnym dzieckiem, nie uciekałam z domu, nie szlajałam się po dyskotekach, buntowałam się delikatnie. Najtrudniejszym egzaminem dla niej było moje pierwsze małżeństwo. Trudne, wymagające ode mnie i moich bliskich. Wpierała mnie do końca, chociaż wiem jak dużo kosztowało ją to co działo się w trakcie i po rozwodzie. Została nie raz skrzywdzona i widziała że cierpię ja. Ale była obok zawsze i mimo wszystko.

Potrafiła zaczynać od nowa

Gdy już byłam dorosła zaczęła nowy etap w swoim życiu. Nowy związek. Była szczęśliwa pomimo stresów w pracy i problemów finansowych. Wraz z Bosmanem rozwijała się artystycznie, całe mieszkanie nagle wypełniło się paletami, sztalugami, farbami i pędzlami. Dzięki niemu pokochała żeglarstwo. Miała nareszcie swoją odskocznie od codzienności. Byłam świadkiem na ich ślubie – to było niezwykłe.
Była fantastyczną Babcią, taką z którą można malować rękami, pojechać na łódki, śpiewać i bawić się oglądając jednocześnie „Ogniem i Mieczem” albo jakiś film o Indianach. Taką która czuwała w chorobie i odganiała potwory z szafy.

Tak bardzo tęsknie

Tak bardzo za Tobą tęsknie MAMO… Za naszymi rozmowami, spacerami z psami, za tymi naszymi półsłówkami które tylko my znałyśmy, za tym że zawsze wystarczył jeden telefon i wiedziałam co zrobić dalej. Chciałabym żeby moje dzieci poznały Cie lepiej.Byłaś i będziesz moją Bohaterką, która nawet w tej ciężkiej chorobie i bólu nie przestawała się śmiać ale i martwić o innych. Za szybko odeszłaś, ja jeszcze nie dorosłam do tego żeby być samej z tym moim połamanym życiem. KOCHAM CIE MAMO!

 

Mama
mama
mama
mamusia
mamusia
mamusia