Wróciliśmy z podróży – w przenośni i dosłownie. Tym razem Wrocław!

Oho! Jak ciężko zacząć pisać po tak długiej przerwie. tęskniłam za tym miejscem i za Wami, tylko jakoś wena uciekła i wiara we własne siły. Ostatnia podróż jednak otworzyła to co było zamknięte i dała większego kopa do działania. Wrocław okazał się zbawienny 🙂

A zaczęło się od marzenia. 

Od dłuższego czasu myślałam o tym by zwiedzić z Dziobakami ZOO i Afrykanarium we Wrocławiu. Najbardziej kusiły piękne zdjęcia znajomych i blogerów, fantastyczne opinie i mnóstwo innych atrakcji dla rodzin z dziećmi w tym mieście.

Kiedy od paru dni poszukiwałam niedrogich noclegów na różnych portalach turystycznych i gruponie, dostałam wiadomość „Może do Wrocławia wpadlibyście z Dziobakami? Zapraszamy!” Zaniemówiłam.  nikomu nie zdążyłam nawet wspomnieć, że mam takie marzenie. A tu taka propozycja! Chyba nam ktoś z samej góry pomagał. 

Po ustaleniu wszelkich terminów i zakupieniu biletów na pociągi pozostało nam tylko czekać.

Wszyscy byliśmy tak podekscytowani, że droga z Nowego Sącza do Wrocławia minęła szybko i nawet fakt, że jechałam prosto z pracy po nocnym dyżurze nie zepsuła mi radości z tej podróży.

Kochana ciocia Marysia, która nas zaprosiła, ugościła nas po królewsku. Poznaliśmy całą jej fantastyczną rodzinę, czuliśmy się u nich jak we własnym domu, byliśmy zaopiekowani, niczym nie musieliśmy się martwić. Smerfetka zaprzyjaźniła się z wnuczką cioci a Dziobak zaskoczył mnie opiekuńczością jaką wykazywał w kontakcie z małym Adasiem. Przez ten krótki czas ta czwórka była nierozłączna – chyba tylko dzieci potrafią nawiązać tak bliską nić porozumienia w tym tempie.

Wrocław ma cudowny klimat!

Moje reakcje potwierdzają tylko to co przeczuwałam od dawna – jestem z miasta. I to jest moje miejsce do życia. Tłum, kolory, różnorodność, anonimowość – życie którym miasto tętni bez przerwy. Tam czułam, że oddycham i chciało mi się uśmiechać do ludzi. 

Zoo jest MEGA

Nie daliśmy rady obejść całości a chodziliśmy bez przerwy 6 godzin. Taka różnorodność gatunków zwierząt zaskoczyła mnie bardzo. Wybiegi i pawilony dostosowane do warunków niezbędnych im do życia. Afrykanarium – wprost magiczne. Dzieci po prostu chłonęły to miejsce. Trafiliśmy na pokaz karmienia fok, widzieliśmy leniwca śpiącego nam nad głową, długo obserwowaliśmy bawiące się lemury. Ogromna ilość gatunków moich ukochanych jaszczurek i motylarnia zachwyciły mnie i Smerfetkę. 

Jeżeli chodzi o organizacyjne sprawy:

  • Dojazd od dworca bezpośrednio tramwajami i autobusami bezproblemowy. Pamiętajcie, że dzieci do 18 roku życia we Wrocławiu jeżdżą komunikacją miejska za darmo!
  • Bilety do zoo można kupić online (tylko normalne i ulgowe, rodzinnych nie kupicie przez internet ani w biletomatach, tylko w kasie).
  • Ceny – cóż tanio nie jest, ale wiesz za co płacisz. Bilet rodzinny 160 zł (2 dorosłych i do 3 dzieci).  Bardzo opłacalną opcją jest zakup biletu rodzinnego ze wstępem do HYDROPOLIS lub AQUAPARKU za 199 zł. Jest to duża oszczędność na każdej z dodatkowych atrakcji, można je wykorzystać do 30 dni od daty zakupu i upoważnia do całodniowego korzystania z nich. My nie wiedzieliśmy o tym i trochę więcej musieliśmy zapłacić w Hydropolis, ale uczcie się na naszych błędach.
  • Miejsc z jedzeniem, lodami i pamiątkami jest kilka – próbowaliśmy zapiekanek i lodów włoskich – były super. Ceny jedzenia – w normie turystycznej. Pamiątki – mega drogie. Te same zabawki co w zoo (małpki z łapkami na rzepy) są za 50 zł, w kiosku na przystanku obok zoo kosztują 19,90. I też tam zostały zakupione 😀 
  • Picie radzę wziąć ze sobą – ceny na miejscu zabijają
  • W zwykły weekend (nie długi ani związany z dniem dziecka) kolejki są niewielkie i nie trzeba czekać przed wejściem do Afrykanarium. Chociaż w wakacje może być różnie.
  • Warto kupić w automacie przy wejściu mapkę i sprawdzić pory karmienia zwierząt – czasem uda się trafić – wtedy jest na co popatrzeć.
  • Przy wejściu można za 10 zł wypożyczyć wózek drewniany do wożenia dzieci czy bagażu, jednak pamiętajcie, że do Afrykanarium ani pawilonów z wózkiem nie wjedziecie. W całym zoo znajdziecie masę porzuconych wózków jakby okazał się na chwilę potrzebny.

Podsumowując, do zoo najlepiej zabrać jedzenie i picie na cały dzień oraz wygodne buty. Warto zaplanować cały dzień na zwiedzanie i bez pośpiechu obejść interesujące miejsca korzystając z mapki.

Wszystkie szczegóły i aktualności na http://www.zoo.wroclaw.pl/pl/

Panorama Racławicka – chwila kontemplacji prawdziwej sztuki!

Do tego historycznego miejsca zostaliśmy zaproszeni przez ciocię Marysię. Tam trzeba bilety kupować ze sporym wyprzedzeniem, szczególnie jeżeli chcemy wejść większą grupą. Seans trwa pół godziny, które mija nie wiadomo kiedy. Podczas seansu można przyjrzeć się każdemu szczegółowi obrazu. W tym czasie hipnotycznym głosem Daniel Olbrychski opowiada historię powstania obrazu oraz każdy szczegół przestawionych na nim sytuacji bitewnych. Dla Dziobaków – zmęczonych po zoo – temat był trochę trudny a dla Smerfetki wręcz momentami straszny. My byliśmy pod ogromnym wrażeniem. Uważam, że to ważne i piękne miejsce należy zobaczyć będąc w stolicy dolnego śląska. Pamiętajcie jednak o wcześniejszym zakupie biletów!  Możesz kupić je online – kliknij tutaj. Wielkie podziękowania dla cioci za zaproszenie nas do Panoramy. 

Hydropolis – wodny świat

Niby nauka – całkiem poważna – ale ile przy tym zabawy! Wszystko co powinieneś wiedzieć o wodzie. Skąd wzięła się na ziemi, dlaczego jest nam potrzebna, jak działa oczyszczalnia ścieków, czy naprawdę musimy ją oszczędzać. Ciekawostki, gry i zabawy, filmy, makiety i strefa relaksu. A na deser fantastyczna kurtyna wodna – atrakcja dla dzieciaków w upalny dzień. Dziobaki bawiły się wspaniale ale to T. i wujek Andrzej spędzili tam najwięcej czasu.  Czekając na nich z dziećmi podziwiałam spektakl kurtyny wodnej co młodzi wykorzystali do pochlapania się.

Wszystkie szczegóły na stronie kliknij tutaj 

Pamiętajcie o możliwości zakupu biletu łączonego – jeżeli zwiedzacie z dziećmi – jest to ogromna oszczędność. https://hydropolis.pl/news/razem-taniej-specjalna-oferta-wroclawskich-atrakcji/

Krasnale też nam się pokazały -chyba byliśmy grzeczni

Wrocław krasnalami stoi. Musieliśmy znaleźć chociaż kilka z nich bo inaczej ta podróż byłaby niepełna. Pierwszego udało nam się wypatrzeć już na deptaku nad brzegiem Odry.

Nasz pierwszy krasnal i dwie Smerfetki

Drugi pokazał nam się kiedy wychodziliśmy objedzeni jak bąki z Pizzy Hut na rynku. Powiem Wam, że całkiem podobnie do niego wyglądaliśmy 😀

Też nam prawie pękły spodnie 🙂

Podczas zwiedzania rynku – przepięknego, kolorowego i tętniącego życiem w sobotni wieczór – udało nam się spotkać jeszcze kilka krasnoludków. Jeżeli mielibyśmy więcej czasu, na pewno skorzystaliśmy z map, których jest kilka do wydrukowania na stronie http://krasnale.pl/ . Powiem Wam, że jest dreszczyk emocji kiedy uda się wypatrzyć te małe figurki.

Można szukać krasnali – sportowców, albo leniwców, wg dzielnicy albo znaleźć nazwę krasnala w wyszukiwarce na stronie i sprawdzić jego lokalizacje.

Wroclove – zostałam fanką tego miasta!

Jest w tym mieście jeszcze wiele miejsc do zwiedzenia. Filharmonia, Sky Tower, Katedra, muzea, stadion, dla dzieci Kolejkowo, Aquapark, fontanny multimedialne i na pewno wiele innych.

Jestem przekonana, że tam wrócimy – to miejsce uzależnia. Przynajmniej mnie zachwyciło i zakochałam się w jego klimacie, nowoczesności łączącej się z tradycją i zabytkami, w tym że to miasto nie zasypia i można zginąć w tłumie i jednocześnie czuć się jego częścią.

Trochę osobistych przemyśleń, pomimo fizycznego zmęczenia, poczucie bliskości z mamą, która żyje we wspomnieniach cioci Marysi, luz psychiczny i wyłączenie się chwilowe z codziennego życia – dało mi zastrzyk energetyczny i trochę więcej wiary w przyszłość.

Poza tym był to weekend z mega pozytywnymi ludźmi – pozdrawiamy ciocię,wujka, Madzię i jej męża oraz śliczną i wrażliwą Hanię i przystojnego Adasia o cudownych oczkach i zabójczym uśmiechu.

Wszystkie zdjęcia są autorstwa T. – Tomasz Łakoma

Przypominam mój zeszłoroczny post o innej wycieczce  – rok temu zwiedzaliśmy Kraków.