Co za czas jakiś dziwny. Miało mi się wszystko wyciszać już po tej całej komunii a tak naprawdę dopiero zaczął się Sajgon. Najgorzej w pracy. Szczególnie, że ja nie ogarniam tych oświatowych tematów. W moim, podeszłym już, wieku jestem nauczycielem stażystą i uważam, że ja to ten staż powinnam robić jeszcze z rok. Bo się czuję jak dziecko we mgle. Papierologia stosowana. Nie ważne ile robisz, ważne czy masz na to papier. Nie masz, to znaczy, że nie robiłeś. Co z tego, że uczniowie doceniają, że człowiek się dopiero uczy. Mają być poświadczenia, zaświadczenia i zdjęcia.
W obecnej pracy jestem zatrudniona od 9 miesięcy. Od tylu też mieszkam w nowym mieście, wśród nowych ludzi, zaprowadzam dzieci do nowej szkoły. W tym czasie, musiałam nauczyć się miasta (a właściwie dwóch), planowania dojazdów do pracy tak, żeby się nie spóźniać (przez co przez pierwszy semestr dosyć często nocowałam w robocie), poznać ludzi. W pracy samo nauczenie się ponad setki imion, nazwisk i połączenia ich z konkretnymi twarzami i pokojami – dla kogoś kto ma problemy z zapamiętaniem twarzy – mega wyzwanie.
Już we wrześniu musiałam zaplanować, czym będę się zajmować (kółko zainteresowań). No tak, nie znając realiów i możliwości mogłam sobie wymyślać. To co sprawdzało się w G. i co tam dawało mi radość tutaj niekoniecznie. Tu nie mam tych możliwości, ale też już pasja nie ta. Pewne tematy już teraz tylko bolą.
Strasznie dziwny to był czas. Wszystko jest inne obce i trudne. trzeba było zorganizować nam dom, pozakańczać masę spraw w G. Ogarnąć nową szkołę, problemy Dziobaka, Komunię, odnaleźć się w tej nowej sytuacji. Uważam, że dużo udało mi się zrobić, że daliśmy radę, poukładało się jakoś. Po raz kolejny udźwignęłam to, chociaż co chwilę wydaję mi się, że już więcej nie dam rady. Nie jest i nie było idealnie, układanie życia odbiło się na pracy, praca na dzieciach, moje nerwy na całej rodzinie. Wiem, że pewnie mogłam lepiej, więcej, szybciej. A może już inaczej się nie dało… nie wiem. Na pewno nie byłam idealnym pracownikiem. W obydwóch pracach czasem kombinowałam, żeby to jakoś połapać. Pewne jest jednak, że obie dały mi sporo satysfakcji, dużo radości i okazji do poznania siebie lepiej. Będę tęsknić, jeżeli okaże się, że od września nie będę mogła do nich wrócić. Tęsknić za koleżankami, za dziećmi i młodzieżą. Za pracą. Bo ja nie potrafię nie pracować. Chociaż często padam na twarz i tak naprawdę to w pracy usiłuje trochę odpocząć czasami. Siedzenie w domu chyba psychicznie wykończyło by mnie. Właściwie, pracując w G. to na dwa dni wolnego w kupie to musiałam czekać czasami cały miesiąc, a teraz szaleństwo bo ciągle mam wolne 🙂 Tylko, że tam jak coś było zrobione to było i już a tu jest czy nie jest ważny jest papier, dokument i paragraf. Będę musiała przyzwyczaić się do tego, nie ważne jak głupie to mi się wydaję, Taki jest system. Mogę sobie tylko do Was pogadać. I jak będę miała egzamin to prosić Was o trzymanie kciuków. Żeby mnie nie zjadły nerwy.
PS A na długi weekend jadę do G!! odstresować się i pobyć wśród swoich! Jestem taka szczęśliwa 🙂 Pozdrawiam gorąco i do zobaczenia w G. z niektórymi.
PS2 Aha i niedługo mam dla Was super niespodziankę. Bardzo ważna dla mnie rzecz się tutaj pojawi. 🙂