Taniec rządził w ubiegłym tygodniu!

Był stres, wręcz momentami panika, było oczekiwanie, przygotowania – nie tylko formy ale i strojów. Taniec to był i jest temat, który łączy nas jako rodzinę – bo wszyscy denerwowaliśmy się co to będzie, czy sobie poradzimy, czy nie będzie obciachu. Każde z nas przeżywało swój debiut – Dziobak i ja pierwszy turniej w życiu, Smerfetka – wyższy poziom bo pierwsza solówka i duet. Od piątku żyliśmy tylko hasłem – turniej. Nawet T. ładował akumulatory w aparatach bo miał być nadwornym fotografem.

wymarzone puchary
wymarzone puchary

Ta wspaniała niedziela!

Gdy nadeszła emocje sięgnęły zenitu. Poranna krzątanina, szybka kawa, poszukiwanie baletek Smerfetki, czesanie koka, pakowanie strojów i aparatów T., ekspresowe śniadanie. Kiedy udało nam się wyjść z domu każde z nas miało w głowie milion myśli a ja zauważyłam, że spokojny dotąd Dziobak mocno przycichł.

Wiedzieliśmy, że dzieci wystąpią w pierwszym – amatorskim – bloku, natomiast ja wieczorem. Smerfetka, znowu, musiała ekspresowo się przebierać ze stroju baletowego na hip-hopowy. Dziobak już w domu ubrał się w swoją bluzę i z dumą przechodzał się w niej po hali sportowej.

Dziobak gotowy na występ
Dziobak gotowy na występ

Szalony początek.

Na  hali czekały już tłumy przejętych dzieci, w różnym wieku. Od progu widać było kto tańczy w której formacji, bo wokół pełno było podobnie ubranych grupek. Przeważały bluzy w różnych kolorach. Wszystkie formacje miały ustalone fryzury, każdy element garderoby a dziewczyny nawet kolory makijażu. Uwagę zwracali również rodzice, część z nich przejęta – co chwilę poprawiająca dzieciom ubrania i fryzury, inni znowu- oazy spokoju. Niektórzy trochę zagubieni i przytłoczeni rozmiarami imprezy i panującym na początku chaosem. Ale kiedy tylko rozbrzmiały pierwsze dźwięki muzyki a konferansjer powitał nas – każdy wpatrzony z dumą i zazwyczaj aparatem lub telefonem w swoje dziecko czekał z niecierpliwością na występ.

Zaczynała grupa baletowa Smerfetki – dziewczynki zachwyciły publiczność – ja oczywiście cały występ przeryczałam. Ona dała z siebie 150 % w późniejszych rozmowach dowiedziałam się, że tak pięknie nie tańczyła nawet na treningach. Po występie szybka sesja zdjęciowa na ściance i ekspresowe przebranie się w strój hip – hopowy.

piękna moja baletnica - łabędzica :)
piękna moja baletnica – łabędzica 🙂
czy nie wyglądają uroczo?
czy nie wyglądają uroczo?
z dumną trenerką - panią Asią
z dumną trenerką – panią Asią

 Hip -hopowy maraton czas zacząć.

Na pierwszy ogień – największy stres młodej – solówka! Jakbym mogła zatańczyłabym ją razem z nią. Denerwowałam się bo widziałam jej przejęcie, tak bardzo chciała dobrze wypaść! I było pięknie, wykonała swój plan w całości. Wszystkie kroki wytańczyła – tylko uśmiechu brakowało z tego skupienia. Wszyscy najmłodsi soliści byli cudowni. Każdy z nich starał się dać z siebie wszystko, pokonać stres i tą barierę -że ktoś mnie ogląda i ocenia. Tańczyli do muzyki, która została losowo wybrana, więc musieli wsłuchać się w rytm i dostosować kroki. To naprawdę trudne zadanie dla 4-6 latków. poradzili sobie fantastycznie dopingowani z każdej strony przez rodziców, babcie i niezastąpionych trenerów.

w powietrzu
w powietrzu
kontakt wzrokowy z sędziami :)
kontakt wzrokowy z sędziami 🙂
najmłodsi, odważni, cudowni!
najmłodsi, odważni, cudowni!

Jeszcze emocje nie zdążyły opaść po występach solowych a już Smerfetka, z koleżanką z formacji, były wywoływane do duetu. I tutaj wybuchła prawdziwa petarda. Dziewczyny dały czadu. Nie pomyliły się ani razu, razem czuły się pewniejsze a układ znały doskonale. Martynka zresztą podczas tego turnieju wyrosła na prawdziwą gwiazdę i jestem pewna, że jeżeli tylko zechce, będzie kiedyś mistrzynią tańca. Razem z mamą Martynki i młodziutką trenerką dziewczyn – Natalią nie mogłyśmy wyjść z podziwu i dumy.

synchron to podstawa :)
synchron to podstawa 🙂
była moc!!
była moc!!

 Była chwila zwątpienia…

W czasie tego szaleństwa, kiedy Smerfetka miała jeden występ za drugim, Dziobak siedział blisko sceny i obserwował co się dzieje nie ruszając się z miejsca. Nie poszedł do babci i dziadka, ani do wujka i cioci – siedzących na widowni, nie dopingował ze mną. Tylko siedział i obserwował. W pewnym momencie zobaczyłam, że jego formacja zaczęła rozgrzewkę i przypomina sobie układ a On stoi i nie pracuje z nimi. Potrzebował wsparcia, i potwierdzenia, że da radę i będzie dobrze.

Nie był w łatwej sytuacji, jest najmłodszy w swojej grupie. Dziewczyny mają 12-15 lat,poza tym jest jedynym chłopakiem i dopiero zaczyna swoją przygodę z tańcem. Dziewczyny są sprawniejsze i zgrane ze sobą. A jednak ćwiczył z nimi, nie poddał się kiedy zrezygnował jedyny kolega w formacji. Chodził na treningi od września i zwięczeniem tego miał być występ w turnieju. Jednak stres doszedł do głosu w strategicznym momencie. Miałam obawy, czy wyjdzie zatańczyć. Poszłam, mówiłam, że da radę, jest najlepszy i zatańczy najlepiej jak potrafi, że pomyłki zdarzają się najlepszym ale trzeba próbować. Jak widziałam, że trochę ochłonął i dołączył do dziewczyn, zorientowałam się,że słyszę Smerfetki muzykę do hip – hopu a ona już na scenie. Szalony układ choreograficzny „Różowych panter” odtańczony został pięknie i zdobył wielkie owacje a dziewczyny schodziły ze sceny bardzo zadowolone. Smerfetka już zakończyła występy, teraz przyszło nam tylko czekać na wyniki.

Różowe Pantery z trenerką Nyną
Różowe Pantery z trenerką Nyną

Dał radę – było pięknie!!

Kiedy już uspokoiłam nerwy, po występach Smerfetki, zaczęła się konkurencja grupy wiekowej Dziobaka. I wiecie co? Wyszedł z dziewczynami pewnym krokiem i zatańczył chyba lepiej niż na treningach. Wszyscy stanęli na wysokości zadania. Mieli bardzo trudną i szybką choreografię, która  zmieniała się praktycznie do ostatniego treningu.  Mimo falstartu poradzili sobie z tremą, dziewczyny wyglądały pięknie, jako formacja prezentowali się bardzo profesjonalnie, a Dziobak w niczym nie odstawał od zespołu. Byłam z niego mega dumna. A najważniejsze, że on był dumny z siebie. Udowodnił sobie, że potrafi i że strach ma wielkie oczy. Kiedy tylko zszedł ze sceny odzyskał swoją normalną werwę i poszedł szukać babci.

Ghost Gang - świetna ekipa!
Ghost Gang – świetna ekipa!
świetny występ!
świetny występ!

Oczekiwanie na wyniki

Wyniki rywalizacji dla dzieci były bardzo ważne, każde marzyło o medalu i pucharze. Rodzice też z zapartym tchem oczekiwali na ogłoszenie zwycięzców.

W przypadku baletu sytuacja była dosyć oczywista – I miejsce – i wielka radość małych Łabędziątek.

Złote Łabędzice
Złote Łabędzice

Najbardziej wyczekiwane były wyniki solówek, w każdej kategorii wiekowej. Kiedy wywołali kategorię Smerfetki, ja i wielu rodziców wokoło wstrzymało oddech. Przyznam szczerze, że kiedy wyczytali młodą na 4 miejscu wyrwało mi się pod nosem słowo z silnym akcentem na r. Widziałam, że musi poradzić sobie z porażką – bo tak to czuła – 4 miejsce nie wiązało się pucharem. Popłynęło kilka łez i nie był to łatwy moment ale pokazaliśmy jej, że jesteśmy z niej dumni, że będzie coraz lepiej i żeby cieszyła się z pierwszego miejsca koleżanki z formacji. Pojawił się blady uśmiech i myślę, że ta, bardzo ważna, lekcja została odrobiona.

Cały czas miałam cichą nadzieję, że ten puchar się pojawi. Wyniki duetów spowodowały szaloną euforię. I miejsce i puchar, dla każdej po jednym, co za szczęście!! Dla tej radości warto było tu być! Zresztą zobaczcie zdjęcia.

A puchar jadł z nami wszystkie posiłki i poszedł nawet z młodą do szkoły w poniedziałek.

Radość, złoto i puchar - czego chcieć więcej?
Radość, złoto i puchar – czego chcieć więcej?

Ogłoszenie wyników formacji 4-6 lat wprawiło część osób w osłupienie ale z decyzjami sędziów się nie dyskutuje 🙂 Różowe pantery otrzymały 4 miejsce, ale za to ich młodsza wersja – „Drużyna A” –  może pochwalić się zaszczytnym drugim miejscem. Czego oczywiście serdecznie im gratulujemy :).

Formacja Dziobaka, zwana oficjalnie „Ghost Gang” ostatecznie zajęła również 4 miejsce, jednak w ich kategorii wiekowej konkurencja była bardzo silna, więc 4 miejsce nie rozczarowuje. Bardzo gratuluje dziewczynom oraz Dziobakowi tego startu i jestem pewna, że niebawem będą zdobywać puchary.

Pierwsze medale za udział tej ekipy - teraz będzie tylko lepiej!
Pierwsze medale za udział tej ekipy – teraz będzie tylko lepiej!

Chwila przerwy na oddech i ochłonięcie.

Kiedy konkurencje Dziobaków się skończyły i można było wyrównać oddech, opanować trzęsący się z emocji głos i po prostu ochłonąć. Następny blok zawodów nas nie dotyczył mogliśmy więc spokojnie odpocząć i iść coś zjeść. Właściwie to ja mogłam i dzieci bo T. musiał robić zdjęcia występującym w tym bloku tancerzom i nie miał czas nawet wyjść do toalety czasami. Poratowaliśmy go donosząc mu ciepły posiłek, ale ogólnie to staraliśmy się nie kręcić mu pod nogami.

No i adrenalina zaczęła powoli znowu rosnąć. Zbliżała się gala finałowa i nasz występ. Z większością naszego teamu widziałam się już tego dnia. Michała syn startował w formacji hip-hop 4-6 lat, Gosi córka tańczyła ze Smerfetką duet i formację, Justyny córka tańczyła solówkę i formację hip-hop 7-11 lat,  Ani córki rywalizowały w drugim bloku w bardziej zaawansowanych formacjach i solówkach, Anita prowadziła całą tą imprezę, Darek sędziował a Piotr rozdawał nagrody.

Wielki finał – czyli teraz my!

Umówiliśmy się na 17.00 w strojach na rozgrzewkę i próbę generalną.  Tak – stroje to chwilami był gorący temat 🙂 okazało się bowiem że kwestia koloru trampek może być sprawą kluczową nawet dla panów. Ostatecznie czarno-biały strój i czerwona szminka zostały zaakceptowane przez większość. Oczywiście panom darowałyśmy szminkę 🙂

Tak się prezentowaliśmy na chwilę przed galą finałową :)
Tak się prezentowaliśmy na chwilę przed galą finałową 🙂
Adeem Super Star
Adeem Super Star

 

Emocje rosły z minuty na minutę, przed nami tańczyły super zaawansowane formacje młodzieżowe wprawiając nas troszeczkę w kompleksy. Szybki trening na podwórku i poszliśmy na halę czekać na naszą kolej. Czułam się coraz bardziej spięta i zaczęłam się zastanawiać „co ja tu do cholery robię”.

Kiedy nas wywołano. chyba całkiem wyłączyłam myślenie. Słyszałam z daleka wielki aplauz a ze środka tylko bicie swojego serca. Potem zabrzmiała muzyka i nie mam pojęcia kiedy się skończyła. A potem poczułam wielkie szczęście i dumę! Że zrobiłam to, wbrew wszystkim przeciwnościom, zdrowemu rozsądkowi. Potem były gratulacje, dopadły mnie Dziobaki bardzo dumne ze swojej mamy. Gratulował T., babcia i dziadek oraz różni znajomi i nieznajomi będący na występie. Normalnie czułam się jak gwiazda.

pełne skupienie :)
pełne skupienie 🙂
jest dobrze! widać, że taniec to nasza pasja :)
jest dobrze! widać, że taniec to nasza pasja 🙂

 

Dumni z siebie i szczęśliwi :)
Dumni z siebie i szczęśliwi 🙂
Mamy to!!
Mamy to!!
cieszyliśmy się jak dzieci :)
cieszyliśmy się jak dzieci 🙂

Po ogłoszeniu wyników i wręczeniu nam pucharu i medali adrenalina zaczęła opadać, a ja poczułam straszne zmęczenie. Dziobaki też już były coraz bledsze i słabsze. T. ledwo żywy pomógł jeszcze przy sprzątaniu sali i wróciliśmy do domu.

Emocje i wrażenia są w nas do dziś!

Z wrażenia nie mogliśmy zasnąć do późna. T. przez dwa dni i prawie całe noce obrabiał miliony zdjęć które zrobił. Dziobaki i ja odbieraliśmy gratulacje i powoli  staraliśmy się ochłonąć. Jest w nas masa uczuć i emocji, ale chyba dziś przeważają wdzięczność i duma.

Z tego miejsca chciałam podziękować Anicie i Darkowi za ogrom pracy jaki wykonują by ten turniej mógł się odbywać. W tym roku byłam trochę bliżej przygotowań i przypomniały mi się organizowane w dzieciństwie z mamą wystawy i pokazy. Wiem ile to nerwów, stresu i pracy wymaga więc dziękuję jeszcze raz bo było fantastycznie!

Bardzo dziękuje trenerom Dziobaków – Asi , Nynie i Tuśce, za cierpliwość, i przepiękne choreografie i wszystko co zrobiły aby ten ich debiut był tak udany. Jesteście dla nich przewodnikami po tej dziedzinie sztuki i wiem, że znaczycie bardzo dużo w ich życiu. Są zakręceni na taniec i to Wasza zasługa, wierzą w swoje możliwości i są coraz lepsi. Dziękujemy!!

Oczywiście szczególne podziękowania dla mojej grupy.  Ania, Anita, Gosia, Leo Justyna, Mateusz, Piotr, Michał i Darek – oraz nasza kochana trenerko Nyno! Dziękuję, że dzięki temu, ze jesteście mogłam spełnić swoje marzenie. To był niesamowity dzień,  daliśmy radę chociaż nikt z nas nie wierzył, że to się uda. Także ten – teraz tour po Europie, sława, pieniądze i profesjonalne stroje :D. Zaczynamy za dwa tygodnie od podboju Krakowa!